30 kwiecień 2009

...

wszystkim Wam życzę udanego weekendu
zapachu lasu, trawy, ziemi
szumu drzew
tafli wody,
gór widoku
kąpieli pod gołym niebem
pocałunków

odpoczynku, by z nową energią powrócić do rzeczywistości

26 kwiecień 2009

Vicky Cristina Barcelona Woody Allen



Trójkąty małżeńskie i pozamałżeńskie. Relacje zdrowe i niezdrowe. Rozum i emocje. Namiętność. Chwile, które zmieniają poukładane życia. Strach przed nieznanym albo właśnie przed tym poukładanym życiem. Bezpieczeństwo, które bierze górę nad szaleństwem i prawdziwą miłością. Jałowość codzienności przeplatana ciągłym od rzeczywistości oderwaniem. Temat rzeka, co tu dużo pisać, jednak do tej płynącej rzeki sięgają ciągle wielcy i najwięksi. Jednym, moim zdaniem ta wielkość zdecydowanie ułatwia życie artystyczne, ale do rzeczy.

Nie pamiętam już tak mieszanych uczuć wychodząc z kina, a takie właśnie miałam po obejrzeniu filmu Woodego Allena, Vicky Cristina Barcelona. Zupełnie nie wiem jak mam się do tego obrazu ustosunkować, może potraktuje go jak lekką, historyjkę, barwną, ale nie specjalnie poruszającą.

Dwie przyjaciółki Vicky ( Rebecca Hall) i Cristina ( Scarlett Johansson) postanawiają spędzić wakacje w słonecznej Barcelonie. Zatrzymują się u Judy (Patricia Clarkson) i jej męża. Vicky inteligentna, spokojna, zaręczona, jest zupełnym przeciwieństwem szalonej i gotowej na wszelakie przygody przyjaciółki. Obie jednak dają się namówić przypadkowo spotkanemu artyście na wyjazd do Oviedo. Juan Antonio ( Javier Bardem) od samego początku nie ukrywa swych zamiarów i w swej bezpośredniości potrafi być dość przekonywujący, permanentnie jednak wspomina swoją byłą żonę, tajemniczą Marię Elenę. Juan uwodzi nie koniecznie zdecydowaną życiowo Vicky, która pod wpływem jakże uroczych brzdęków hiszpańskiej gitary, które to brzdęki notabene Vicky ubóstwia, daje się ten jeden raz ponieść fali rozkoszy i oddaje się przystojnemu malarzowi. Artysta nie chcąc jednak mącić ułożonego już życia Vicky, postanawia zaprosić do wspólnego zamieszkiwania Cristinę, którą również ubóstwia.

W błogosławionej minucie tej hiszpańskiej sielanki pojawia się postać Marii Eleny, byłej żony Juana Antonio, graną przez Penelope Cruz, która moim zdaniem pojawia się na ekranie, żeby ten nudnawy obraz ożywić, co jej się na szczęście udaje. To jedna z tych aktorek, które nie muszą nic mówić a film nabiera kolorów. Maria Elena jest nieprzewidywalna, szalona, piękna i zwariowana. Trójkąt, który tworzą z Cristiną i Juanem zdaje się być idealny do czasu gdy Cristina postanawia wrócić do domu.

Ten film jest jak lekka przygoda, świeży powiew, gorące hiszpańskie lato. Nie daje gotowych odpowiedzi, co jest dobre a co złe, jak postąpić, za jakim uczuciem podążać, co nie oznacza, że widz wychodząc z kina nie zaczyna zastanawiać się nad tym całym chaosem uczuciowym, jakiego życie nam dostarcza.

Zachwycałam się Barceloną, która wyglądała dokładnie tak, jak ją zapamiętałam. Z uśmiechem na twarzy podążałam razem z bohaterkami znanymi mi uliczkami, wspominałam Park Gaudiego, którego barwy obudziły chęć ponownego spaceru jego ścieżkami. Zachwycałam się Penelope Cruz, która jest doskonała i zjawiskowa. Niestety to wszystko, czym byłam w stanie się zachwycić. Historia sama w sobie nie zrobiła na mnie wrażenia, bo jeśli chcemy żyć w trójkątach to żyjmy w nich sobie, jeśli chcemy mieć tylko jednego partnera, niech i tak będzie, w pojedynkę przez życie zmierzać, co w tym złego, dopóki nie wyrządzamy drugiemu krzywdy, możemy robić co i jak chcemy, ale żeby zaraz o tym film kręcić?

Film idealny na sobotni wieczór.



21 kwiecień 2009

Mój dziadek był drzewem czereśniowym Angela Nanetti


Bardzo trudno napisać o tej książce kilka zdań, bardzo trudno pisać krótko o czymś, co jest takie piękne. Mój dziadek był drzewem czereśniowym Angeli Nanetti to książka, która porusza nie tylko dzieci.

Mały Antoś, nie lubi spędzać czasu w szkole, zdecydowanie bardziej woli przebywać ze swoim niesamowitym dziadkiem Oktawianem i babcią Teodorą.

Dziadek Oktawian ma niesamowite pomysły, chodzi po drzewie czereśniowym, tłumaczy wnuczkowi, kim jest gęś Celestyna, uczy chłopca słuchać oddechu drzewa, opowiada o kwitnieniu i przekwitaniu.

To przepiękna opowieść o chłopcu, który obserwując najbliższych wszedł we własne życie pełen miłości i zrozumienia. To także opowieść o dzielnej mamie i tacie, którzy potrafili odnaleźć się ponownie pomimo zagubienia i trosk.

Polecam, książka dla dzieci od 9 lat.

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

19 kwiecień 2009

o książkach dla najmłodszych

Namiętnie ostatnio sięgam po książki dla najmłodszych wcale nie dlatego, że jest to część mojej pracy, ale dlatego, że ciekawa jestem ogromnie czym mogą się obecnie dzieciaki zachwycać, co czytać, co je może poruszać, czym żyją. Przychodzą do księgarni, w której pracuję i pytam je często, co ostatnio czytały. Opowiadają mi ze szczegółami perypetie swoich ulubionych bohaterów, słyszę słowa podziękowania, że poleciałam właśnie taką książkę. Przychodzą po następne i to jest dla mnie największa radość, wtedy widzę sens tego, co robię każdego dnia. Moja friend mawia, kochana, przecież ty masz misję, od Ciebie zależy, co te dzieci będą czytały i nie tylko dzieci, bo dorośli również. Słów wdzięczności otrzymujemy z koleżanką mnóstwo, najpiękniejsze są te chwile, gdy ktoś wraca i możemy sobie chwilę o danej książce porozmawiać.

Dzisiaj usłyszałam, że najwspanialsze jest robić w życiu coś co się uwielbia i żeby jeszcze za to płacili, no i czego ja mogę chcieć więcej:)

Wracając do książek dla dzieci o jednej wyjątkowej już jutro...

18 kwiecień 2009

Biuro detektywistyczne Lassego i Mai. Martin Widmark i Helena Willis




Wydawnictwo Zakamarki już jakiś czas temu wydało dwie książeczki dla najmłodszych, które polecam szczególnie. Z serii biuro detektywistyczne Lassego i Mai ukazały się Tajemnica diamentów oraz Tajemnica hotelu.

Lasse i Maja są najlepszymi przyjaciółmi. Chodzą do tej samej klasy i prowadzą biuro detektywistyczne, które mieści się w piwnicy domu Mai. W ich biurze jest wszystko to, czego potrzeba do skutecznej obserwacji i zdemaskowania przestępców. Jest lornetka, lusterko, latarka, szkło i aparat fotograficzny. Przyjaciele są doskonale przygotowani na nowe zlecenia, których w ich miasteczku Valleby nie brakuje.

Gdy sięgniecie po Tajemnice diamentów dowiecie się czy udało się młodym detektywom rozszyfrować zagadkę, kto kradł diamenty ze sklepu jubilerskiego Muhammeda Karata.

Gdy otworzycie Tajemnice hotelu będziecie mięli okazję przekonać się cóż to za tajemnicza rodzina przyjechała do hotelu w Valleby.

Wydawnictwo Zakamarki zadbało również o to, by pojawiły się kolejne przygody młodych detektywów i pojawiły się dwie nowe części. Jeśli chcecie dowiedzieć się kto okradał kawiarnię w miasteczku Valleby musicie otworzyć Tajemnicę kawiarni, natomiast gdy chcecie przeżyć prawdziwą przygodę w cyrku Splendido, który przyjechał do miasteczka, otwórzcie Tajemnice cyrku.

Książki są doskonałe dla dzieci w wieku 7-9 lat, choć miałam okazję rozmawiać z rodzicami, którzy czytali przygody Lassego i Mai swoim dzieciom w wieku 5-6 lat i gorąco do tego zachęcali. Książki są idealne dla dzieci, które już zaczynają samodzielnie czytać, duża czcionka jest ogromnym ułatwieniem.

By jednak było jeszcze ciekawiej do książek można dokupić Brązową księgę – detektywistyczne łamigłówki Lassego i Mai. Książkę pełną zagadek, łamigłówek, zabaw, szyfrów i rebusów.

Polecam ….


Wydawnictwo Zakamarki


10 kwiecień 2009

świątecznie

żeby było pięknie, godnie, radośnie, przyjemnie, rodzinnie, z miłością, z oddaniem, uśmiechem,
żeby czas się zatrzymał, chociaż na tę chwilę,
żeby nastał czas zrozumienia,
tego życzę sobie i Wam nie tylko na czas świąt





gdzieś z internetu

02 kwiecień 2009

Lektor










Słynna książka Bernarda Schlinka Lektor została w końcu przeniesiona na duży ekran.

Film twórców Godzin Stephena Daldry’ego i scenarzysty Dawida Hare’a. W rolach głównych Kate Winslet, Dawid Kross i Ralpf Finnes

Arcydzieło i majstersztyk.

Ta książka to był gotowy scenariusz, fabuła została przeniesiona na ekran niemal kartka po kartce, brakowało może kilku scen. W dwóch słowach, bo o tym była już mowa, LEKTOR przypomnę, że to historia pełna tajemnic, która zmienia diametralnie życia kilku osób, i zostawia znamię na całe życie. Powojenne Niemcy, młody Michael zakochuję się w starszej od siebie tajemniczej Hannie. Nawiązuje się między nimi burzliwy romans. Michael o swojej wybrance wie tylko tyle, że jest konduktorką, poza tym nic więcej go nie interesuje. Ona uczy go miłości a on czyta jej książki, których treść ona chłonie. Hanna jednak któregoś dnia znika z życia chłopca. Michael zobaczy ją po latach na ławie oskarżonych. Hanna była strażniczką w obozie koncentracyjnym. Spowodowała śmierć 300 osób.

O tym, że to wyjątkowa książka, o której swego czasu było głośno nie będę się powtarzać, ciekawa jednak byłam jak sobie poradzą z jej ekranizacją.

Pomimo obaw, musze przyznać, że zobaczyłam film wyjątkowy, trzymający w napięciu, zmuszający do myślenia, jeden z tych, dzięki którym wychodzimy z kina wstrząśnięci i jego rola by wzruszyć, zaskoczyć, poruszyć zostaje spełniona.

Dobra rola młodego Dawida Krossa i Kate Winslet chociaż, kłóciłabym się czy aby na pewno oskarowa. Aktorce prędzej podarowałabym złotą statuetkę za rolę w filmie Droga do szczęścia, choć nie umniejszam jej zasług dla filmu Lektor. Oskara z pewnością otrzymałby ode mnie Ralph Finnes za głos, bo nim właśnie budował napięcie zwłaszcza w scenie gdy Hanna słuchała kaset przez niego nagranych. Coś pięknego, tylko zamknąć oczy i oddać się całkowicie tej melodii.

Pomijając już kwestie oskarowe, uważam, ze film warto zobaczyć. Mnie osobiście brakowało scen związanych z „oskarżeniem pokoleń” od czego aż kipi w książce, ale odnoszę wrażenie, że film skupił się bardziej na innym wątku, przy okazji zahaczając tylko o sprawy ważne, co nie umniejsza bynajmniej jego wielkości.

Polecam gorąco.