2019-07-19

Tove Jonsson


„wolności trzeba mi, by pieśni nowych szukać, i własnej melodii“

Gdy się kończy taką książkę, to nie pozostaje nic innego, jak pójść na spacer i błagać o wiatr.


 Tove Jonsson, Mama Muminków, Boel Westin

I jeszcze dwa zdania. Tylko tyle. Resztę, te długie pozaznaczane fragmenty, zostawiam dla siebie.

„Samotność w spokoju i oczekiwaniu, zakrawająca na żart, na który można sobie pozwolić, mając błogosławieństwo miłości“ - w odniesieniu do ofiarowania wolności drugiej Osobie i zaakceptowania jej oddalenia (wyjazdu) – co daje zupełnie inne spojrzenie.

"Oczywiście, że masz rację, że każdy człowiek jest wyspą; to piękna myśl do rozwinięcia. Jak i ta, że wolności nie zyskuje się poprzez zewnętrzne uwarunkowania, lecz poprzez proces wewnętrzny, poświęcony oswobadzaniu naszych relacji, stosunku do ludzi i rzeczy. W końcu to do mnie dotarło"

2019-06-05

...

"Kiedy przyjmiemy perspektywę patrzenia drugiej osoby, co umożliwia dialog, pojawia się ryzyko popełnienia kolejnego błędu. Zaczynamy słuchać, by poznać tę osobę, przejrzeć ją na wylot. Tyle, że to nieosiągalne. W gruncie rzeczy nie znamy całkowicie nawet siebie. Gdy ktoś nam mówi Doskonale wiem, o czym myślisz, ma w głowie wyłącznie swoją projekcję. Pozostajemy dla niego niepoznawalni.

Gdy zaakceptujemy fakt, że dysponujemy tylko ograniczonymi możliwościami poznania kogoś i dostrzeżenia prawdy, słuchanie staje się rodzajem poddania. Przestajemy pochlebiać sobie, że kiedykolwiek do końca poznaliśmy lub poznamy jakąś osobę. Nasze wyobrażenia dotyczące innych okazują się wytworami umysłu, starannie pielęgnowaną fikcją, przyjemną, lecz zwodniczą podróbką rzeczywistości. Dopiero gdy zdamy sobie sprawę, że projekcje naszego umysłu są mirażami, możemy naprawdę otworzyć się na innych".

"Kłamstwa, którymi żyjemy" Jon Frederickson






2019-05-14

Jak przestałem kochać design

Dla mnie poezja:-)

Bawię się, czytając tę książkę, cudownie, choć konkluzja pojawi się pewnie po zakończeniu lektury, ale póki co, pozwalam sobie na zabawę.

Dziękuję A. za polecenie, M. za przesłanie na czytnik, a i tak idę po wersję papierową.


2019-02-20

Myślałam, że się ze sobą nie poukładamy. A jednak mnie w końcu do siebie przekonała. Teraz cenię ją jeszcze bardziej, może właśnie dlatego, że fascynacją moją od pierwszego zdania nie była. Brene Brown:-)

2018-11-02

rozmaicie


W tych ostatnich miesiącach kupowałam dużo książek, jakbym chciała się przygotować na jesień i zimę. Jesień jest taka, że rwie mnie w świat, a nie do lektury, więc też czytam mało, bo albo snuję się po górach, albo jeżdżę na warsztaty rozmaite. Listopad też wcale nie wygląda spokojnie, cieszy mnie każdy nadchodzący weekend, bo każdy spędzę w innym miejscu. Nie umiem żyć bez książek, ale ostatnio tak mnie fascynuje bycie, że przedkładam wszystko ponad to właśnie.

I jeszcze kilka zdjęć z Tatr ukochanych, dosłownie dwa tygodnie temu.






2018-10-28

...

Pod koniec tygodnia napiszę o tym co się działo literacko u mnie w ostatnich miesiącach. Zawsze coś się dzieje, ale nie zawsze nadążam o tym pisać. Krótko i do rzeczy.

2018-07-22

o wycieczce

Czasami przy okazji czegoś tak przyjemnego jak dobra książka, trzeba wsiąść do samochodu i pojechać za miasto, do innego miasta (raczej miasteczka), by zobaczyć kilka fotografii ulubionej poetki.
Wsiadłyśmy więc we trzy i pojechałyśmy do Kórnika pod Poznaniem, by zobaczyć kilka (dosłownie kilka) zdjęć Wisławy Szymborskiej. Nic nas na tej wystawie nie zaskoczyło, ale sam fakt wyjazdu, wyrwania się z Poznania, czasu beztroskiego w doskonałym towarzystwie, sprawił, że było nam cudownie.

książka, która stała się przyczyną wszystkiego

wystawa jaka jest, każdy widzi

ławeczka Szymborskiej w Kórniku

2018-06-17

czytam

Między Bhagavadgitą, jakiś czas temu, Jogą prawdziwą, Jogasutrami i Sztuką oddechu, czytam Kaśkę Nosowską i jej "A ja żem jej powiedziała" i doskonale mi to robi.

To na tyle. Czytam dużo, piszę w innym miejscu, ale tu bywam, uaktualniam, zaglądam i tęsknię...


2018-02-16

Duchowość ciała


To najdłużej przeze mnie czytana książka. Jedna z lepszych ale też niełatwych. Jej lektura trwała od lipca i pewnie analiza jej treści, tych wszystkich zaznaczeń i odnośników potrwa drugie tyle, ale warto. To ważne spojrzenie dla wszystkich tych, którzy pracują z ciałem. Podejście, które wymaga uwagi i zrozumienia. Polecam

2018-01-18

tu i teraz

Dwie perełki, nie mogę się z nimi rozstać i wcale nie chcę. Dawkuję sobie te teksty, czytam zachłannie i znowu wracam, i czytam ponownie. I tak ok kilku dni, dosłownie. Momentami czuję, że cała jestem już tym tekstem, tym oddechem, rytuałem, codziennością, chwilą obecną, uważnością, i tak mi dobrze z tym.