2017-03-17

z Indii

"Stając się ludźmi, zyskaliśmy nie tylko dwie proste nogi i pewny krok, ale też wewnętrzną potrzebę czy instynkt migracyjny, który wraz ze zmianami pór roku zmusza nas do pokonywania wielkich przestrzeni..."

Bruce Chatwin, Anatomia niepokoju, pisma wybrane 1969-1989

2017-01-02

weekendy

Na ten post trzeba było poczekać dość długo. Koniec roku był dość ciężki dla mnie i niestety nie chciałam znaleźć czasu na to, by usiąść i napisać to, co obiecałam, a sprawa dotyczy wydarzeń, które miały miejsce na początku grudnia. Dawno, ale jeszcze ciągle warto o nich przypominać.

Wspomniałam wcześniej, że warto sobie co jakiś czas zorganizować kulturalny wyjazd na weekend. Są dwa powody, po pierwsze czas spędzony w pociągu jest czasem darowanym na książkę i sen, czyli te rzeczy, na które ja ostatnio czasu znaleźć nie mogłam. Po drugie warto zmienić choćby na chwilę otoczenie. Nawet krótka podróż jest w moim przekonaniu dużo warta.

Mój wyjazd do Krakowa związany był z wizytą w operze i obecnością w niej Jerzego Stuhra. Artysta postanowił wyreżyserować operę Donizettiego "Don Pasquale". Muszę przyznać, że było to dość interesujące doświadczenie i mam nadzieję nie ostatnie.

Jeśli będziecie w Krakowie, zapraszam do Pawilonu Józefa Czapskiego w Muzeum Narodowym. Już od dłuższego czasu myślałam o tym, żeby wystawę poświęconą życiu i twórczości Czapskiego zobaczyć, ale nigdy nie starczało mi czasu. Fascynuje i intryguje mnie jego postać. Wystawa jest przygotowana w taki sposób, że zatrzymuje się na chwilę czas, nie wiesz, ile tego czasu już minęło, a ty ciągle pochylasz się i czytasz, zaglądasz do jego notatników, by wreszcie znaleźć się w wiernie odtworzonym pokoju Czapskiego. Zawsze mnie takie "podglądactwo" fascynowało i nie sądzę, żeby przestało.

No a w trakcie podróży pociągiem lektura książki "Sekretne życie drzew", Petera Wohllebena, która to lektura sprawia, że po lasach przechadzki będą już inaczej wyglądały. Drzewom rosnącym na osiedlach i wzdłuż ulic przyglądać się będę z troską i współczuciem. Dużo ta książka zmienia w postrzeganiu lasu i dobrze by było gdybyśmy wszyscy ją przeczytali i stali się bardziej uważni na to, co jest obok, a czego nie dostrzegamy.  





2016-12-04

...

Będzie i o Sekretnym życiu drzew, bo być musi, nie da się przejść obok tej książki obojętnie, i o Józefie Czapskim i trochę o Krakowie i o kulturalnych weekendach, które warto sobie co jakiś czas dostarczać.

2016-10-23

...

Trudno mi znaleźć czas na czytanie, a co dopiero na pisanie. Wyjazdy do Krakowa błogosławię, bo to taki darowany czas w pociągu - na lekturę i sen. Jedyny taki czas. Przyspieszyło w tym życiu moim, i tylko takie wiadomości jak te spod Shivling zatrzymują mnie na dłuższą chwilę. Wpadłam w jakieś tępe odrętwienie. Rozkleiłam się.

Od ponad tygodnia każdą lampkę dobrego, czerwonego wina wypijam za Grzegorza Kukurowskiego, mojego/naszego sąsiada, do którego nie miałam odwagi podejść, przemówić. Odkładałam to na później, zawsze był zły czas, będzie lepszy - myślałam. Patrzę na jego samochód, pokryty liśćmi i naiwnie czekam, aż wyjdzie i zacznie pakować do bagażnika ten swój sprzęt, a ja zacznę się zastanawiać dokąd tym razem.

Żałuję, że zabrakło mi odwagi, że z moim K. nigdy nie zaprosiliśmy Grzegorza na lampkę wina, ot tak po sąsiedzku. Bardzo tego żałuję.

Zmienia się perspektywa, dużo się zmienia, szkoda tylko, że o tym co ważne musi mi przypominać tragedia.

Książki czekają i pewnie trochę czekać będą, bo teraz jest czas dla ludzi, a czeka:

Nieobecne miasto, Maciej Krupa, Piotr Mazik, Kuba Szpilka
Magia nart Wojtka Szatkowskiego
Najlepiej w życiu ma Twój kot. Listy. Wisława Szymborska. Kornel Filipowicz

Za mną jednak lektura książki "Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście" Dariusza Kortko i  Marcina Pietraszewskiego, i to jest dobra książka, którą polecam.

Idę nalać lampkę wina, a Wam, czytającym mnie, pewnie tak rzadko, jak ja rzadko się tu pojawiam, życzę dobrych dni, i nie odkładajcie tych kilku ważnych zdań na później.

2016-09-24

w odrętwieniu

Nie czyta się książki "Małe życie" Hanya Yanagihara i nie słucha się najnowszej płyty Nicka Cave "Skeleton Tree" w tym samym czasie. To dawka emocji nie do ogarnięcia, przynajmniej dla mnie. I tak jak, w moim przekonaniu, płyta Nicka jest doskonała, tak książka już tylko dobra, choć obie na długo pozostawiają odbiorcę w stanie totalnego odrętwienia.

2016-08-28

domowo, wakacyjnie



„Lawina bieg od tego zmienia, po jakich toczy się kamieniach” 

                                                                                               Miłosz

Niech te słowa będą wstępem do obejrzenia fotografii z miejsca do którego wracam od lat i do którego  wracać będę tak często, jak tylko starczy mi sił. Ta miłość do Tatr (tym razem po słowackiej stronie) z wiekiem nasila się coraz bardziej. 










2016-07-07

Biel. Notatki z Afryki, Marcin Kydryński

Moje z Bieli notatki, wyrwane książce fragmenty.

Książki są dla mnie najważniejsze. (...) Książki są jak ludzie, przecież. Wydestylowani do samej istoty rzeczy.

Pragnienie utrwalenia chwili jest kotwicą, która więzi szczęście.

Podoba mi się taki model, plan na życie. Samotny wędrowiec, stado wielbłądów, asceza pojedynczych przedmiotów: naczynie na wodę do modlitwy, kij pasterski, sandały, chusta na biodra. (...) Cisza przynosi ukojenie. Pustka wyostrza myśli. Szczęśliwa jest tylko samotność. I - jak okiem sięgnąć - żadnego zwierzchnika. Jest już tylko Bóg, który zdecyduje o tym, kiedy i gdzie spadnie deszcz.

W życiu, pomyślałem, z dwóch możliwych dróg warto wybrać tę trudniejszą. O tym, kim byliśmy, powiedzą w równym stopniu nasze czyny, jak zaniechania.

O Afryce nie wiedziałam wiele. Po lekturze Bieli, wiem już, że nie wiedziałam nic. Pozwoliłam sobie tę książkę dawkować, dać sobie na jej lekturę dużo czasu, ciągle mam jednak wrażenie, że tego czasu było za mało.


2016-06-05

Elena Ferrante



Zamykam „Historię zaginionej dziewczynki” Eleny Ferrante, i nie mogę znaleźć dla siebie miejsca. Idę na spacer. Wszystko jest Neapolem, wszystko pachnie tym miastem. Znowu stoję na via Tribunali, skręcam w lewo w coś bardzo wąskiego, odwracam głowę do światła, szukam go podnosząc wzrok.

Już dawno nie czytałam z takim zapałem, i tak szybko. Jeden miesiąc, 4 książki, poszarpane życie prywatne, i pretensje bliskich, że nie mam dla nich czasu. No nie miałam. Rozumieli tylko ci, którzy z mojego życia potrafią znikać na miesiące całe bo czytają, piszą, literaturę przeżywają. 

Jeśli nie chcecie spóźniać się do pracy, zapominać o ważnych projektach, albo przypominać sobie o ich istnieniu w ostatniej chwili, jeśli nie chcecie codzienności odstawiać na boczny tor, rezygnować z jazdy rowerem na korzyść/niekorzyść tramwaju, to nie sięgajcie po tetralogię Eleny Ferrante.


w Neapolu


Genialna przyjaciółka, Historia nowego nazwiska, Historia ucieczki, Historia zaginionej dziewczynki

2016-05-12

krótko




Już są u mnie, wystarczy otworzyć i czytać, ale jak to zrobić gdy dosłownie pochłaniam historię 
Lenú i Liny Eleny Ferrante. Między jednym wyjściem a drugim, między jedną pracą a drugą, wyrywam minuty, czasem kilkanaście tych minut wyrwać mi się uda i czytam. 
Przy okazji polecam - Elena Ferrante i jej 4 tomy o przyjaźni dwóch kobiet na tle niepokojącego, pieknego Neapolu.