2018-07-22

o wycieczce

Czasami przy okazji czegoś tak przyjemnego jak dobra książka, trzeba wsiąść do samochodu i pojechać za miasto, do innego miasta (raczej miasteczka), by zobaczyć kilka fotografii ulubionej poetki.
Wsiadłyśmy więc we trzy i pojechałyśmy do Kórnika pod Poznaniem, by zobaczyć kilka (dosłownie kilka) zdjęć Wisławy Szymborskiej. Nic nas na tej wystawie nie zaskoczyło, ale sam fakt wyjazdu, wyrwania się z Poznania, czasu beztroskiego w doskonałym towarzystwie, sprawił, że było nam cudownie.

książka, która stała się przyczyną wszystkiego

wystawa jaka jest, każdy widzi

ławeczka Szymborskiej w Kórniku

2018-06-17

czytam

Między Bhagavadgitą, jakiś czas temu, Jogą prawdziwą, Jogasutrami i Sztuką oddechu, czytam Kaśkę Nosowską i jej "A ja żem jej powiedziała" i doskonale mi to robi.

To na tyle. Czytam dużo, piszę w innym miejscu, ale tu bywam, uaktualniam, zaglądam i tęsknię...


2018-02-16

Duchowość ciała


To najdłużej przeze mnie czytana książka. Jedna z lepszych ale też niełatwych. Jej lektura trwała od lipca i pewnie analiza jej treści, tych wszystkich zaznaczeń i odnośników potrwa drugie tyle, ale warto. To ważne spojrzenie dla wszystkich tych, którzy pracują z ciałem. Podejście, które wymaga uwagi i zrozumienia. Polecam

2018-01-18

tu i teraz

Dwie perełki, nie mogę się z nimi rozstać i wcale nie chcę. Dawkuję sobie te teksty, czytam zachłannie i znowu wracam, i czytam ponownie. I tak ok kilku dni, dosłownie. Momentami czuję, że cała jestem już tym tekstem, tym oddechem, rytuałem, codziennością, chwilą obecną, uważnością, i tak mi dobrze z tym.





2017-07-31

Wanda



Po lekturze tej książki, jest mi do niej jeszcze bliżej. 
Zawsze było, ale teraz jest jeszcze bliżej.


2017-05-06

Spokój i cisza





W swojej książce znany polski wspinacz Adam Bielecki napisał:

"Jednym z piękniejszych aspektów wspinania jest to, że w pewnym momencie w moim umyśle nie ma nic poza kilkoma metrami kwadratowymi skały, świadomością własnego ciała i analizą warunków. Podczas ataku szczytowego jestem poza lękiem, polityką, tym, co dzieje się na dole. To stan głębokiej koncentracji, bardzo oczyszczający. Góry są moją świecką formą duchowości."

Wszystko, co do tej pory przeczytałam na temat medytacji, stanu umysłu, wyciszenia, spokoju, nawet oddechu, osiągam tam, w górach. Nieważne czy wchodzisz na Śnieżkę, Świnicę czy na Lhotse, droga jest zawsze ta sama. Zawsze w górę, w pełnej koncentracji, z totalnym oddaniem.

Ścigasz się tylko z samym sobą, pokonujesz tylko własne ograniczenia, obserwujesz tylko swoje ciało, oczyszczasz tylko swój umysł, jesteś sam ze sobą i dla siebie. Nie ma innych, jesteś tylko Ty. I pewnie dlatego tak mnie tam gna.





2017-05-05

Indie

Trochę ten czas pędzi. Minął miesiąc od powrotu z Mysore z Indii, nawet nie wiem kiedy.
Zdjęcia na stronie www.izabelarzysko.pl
Zapraszam

2017-03-17

z Indii

"Stając się ludźmi, zyskaliśmy nie tylko dwie proste nogi i pewny krok, ale też wewnętrzną potrzebę czy instynkt migracyjny, który wraz ze zmianami pór roku zmusza nas do pokonywania wielkich przestrzeni..."

Bruce Chatwin, Anatomia niepokoju, pisma wybrane 1969-1989

2017-01-02

weekendy

Na ten post trzeba było poczekać dość długo. Koniec roku był dość ciężki dla mnie i niestety nie chciałam znaleźć czasu na to, by usiąść i napisać to, co obiecałam, a sprawa dotyczy wydarzeń, które miały miejsce na początku grudnia. Dawno, ale jeszcze ciągle warto o nich przypominać.

Wspomniałam wcześniej, że warto sobie co jakiś czas zorganizować kulturalny wyjazd na weekend. Są dwa powody, po pierwsze czas spędzony w pociągu jest czasem darowanym na książkę i sen, czyli te rzeczy, na które ja ostatnio czasu znaleźć nie mogłam. Po drugie warto zmienić choćby na chwilę otoczenie. Nawet krótka podróż jest w moim przekonaniu dużo warta.

Mój wyjazd do Krakowa związany był z wizytą w operze i obecnością w niej Jerzego Stuhra. Artysta postanowił wyreżyserować operę Donizettiego "Don Pasquale". Muszę przyznać, że było to dość interesujące doświadczenie i mam nadzieję nie ostatnie.

Jeśli będziecie w Krakowie, zapraszam do Pawilonu Józefa Czapskiego w Muzeum Narodowym. Już od dłuższego czasu myślałam o tym, żeby wystawę poświęconą życiu i twórczości Czapskiego zobaczyć, ale nigdy nie starczało mi czasu. Fascynuje i intryguje mnie jego postać. Wystawa jest przygotowana w taki sposób, że zatrzymuje się na chwilę czas, nie wiesz, ile tego czasu już minęło, a ty ciągle pochylasz się i czytasz, zaglądasz do jego notatników, by wreszcie znaleźć się w wiernie odtworzonym pokoju Czapskiego. Zawsze mnie takie "podglądactwo" fascynowało i nie sądzę, żeby przestało.

No a w trakcie podróży pociągiem lektura książki "Sekretne życie drzew", Petera Wohllebena, która to lektura sprawia, że po lasach przechadzki będą już inaczej wyglądały. Drzewom rosnącym na osiedlach i wzdłuż ulic przyglądać się będę z troską i współczuciem. Dużo ta książka zmienia w postrzeganiu lasu i dobrze by było gdybyśmy wszyscy ją przeczytali i stali się bardziej uważni na to, co jest obok, a czego nie dostrzegamy.