2009-06-02

Jak trwoga, to do bloga. Magda Umer, Andrzej Poniedzielski



Coś, co od dłuższego czasu pojawiało się na świecie internetowym, czas było zapisać w formie dostępnej dla szerszego grona, bo, że w internet nie bawi się całe polskie społeczeństwo, to wiem od dawna i że się nie zabawi to też już wiem, a przekonuje się o tym dość często choćby rozmawiając z niejedną moją znajomą, która miast przed komputerem siedzieć wybiera zdecydowanie bardziej ruchliwy tryb życia.

Magda Umer i Andrzej Poniedzielski prowadzą bloga już od dawna. Piszą do siebie, nie tylko dla siebie, zgłębiając samych siebie, o życiu swoim i nie zawsze swoim, o tym, co ich zachwyca, co zadziwia, porusza, rozbawia. Kawałki swoich dni potrafią przelać na ekran z rozmachem słownym. Wydawnictwo Trio postanowiło te ich rozmów niekończące się chwile spisać na papier, by ci niedostępni internetowo, też mięli okazję stać się świadkami ich dysput, rozważań, wymiany zdań.

Dla mnie to jest majstersztyk słowa. Zabawa językiem, stylem, konwencją. Z humorem, z polotem, świeżością jakąś pierwszą. Tekst Zrozumieć kosę Andrzeja Poniedzielskiego na stronie 113 czytałam niezliczoną ilość razy, przechodząc z zachwytu w zazdrość, z zazdrości w uwagę, by znów w pochwałach się zatopić. Na stałe do swojego słownika wprowadzam środki „musowego” przekazu oraz „zanika rozmowy estetyka”.

Polecam książkę każdemu, kto ma ochotę ze słowem się zabawić, zobaczyć na co można sobie ze słów ilością pozwolić.
Chylę ukłony…

8 komentarzy:

net.a.a pisze...

Zgadzam się w całej rozciągłości, mnie też zachwycili ci Państwo :) Pozdrawiam serdecznie :)

Matylda_ab pisze...

A ja "Dynamita" uwielbiam za dbałość o tempo wypowiedzi. Nikt tak nie waży słów, nie pieści ich, zanim z ust ich nie wypuści. ;)) Pani Umer, też ma swój urok.

(Mam nadzieję, że znasz ksywkę A. Poniedzielskiego - "Dynamit", łatwo się domyślić skąd i dlaczego tak go nazwano ;)))

przemek chiamato Pietro pisze...

Przyglądałem sie przez czas jakiś ich blogopisaniu.... wydaje mi się troszkę sztuczne...

Matylda_ab pisze...

Wyjaśniam ;)
Już dawno to usłyszałam, gdzieś w tv, że Andrzeja Poniedzielskiego ktoś nazwał "Dynamit" nieco żartobliwie. Znasz sposób mówienia pana A. P., jest stonowany, powolny i spokojny. Taki też ma charakter pan P. Nazwanie go "Dynamitem" jest trochę prześmiewcze, ale tu chodzi o przeciwieństwo tempa mówienia a i charakteru pewnie też. Człowieka o usposobieniu łagodnym, powolnym i refleksyjnym należało by nazwać np. "Ślimak", "Żółw". A dowcipnie ktoś nazwał go "Dynamitem".
Mam nadzieję, że wyjaśniłam dobrze.

Libreria pisze...

idealnie:)

montgomerry pisze...

Świetny tandem tworzą też na scenie:)

papryczka pisze...

Jeszcze starszy post:) Ta książka to dla mnie książka roku 2009. Cudo, cudo, cudeńko! Poniedzielskiego uwielbiam w każdej postaci. Rozbawia mnie już sama jego twarz, a jak jeszcze przemówi, to już leże na podłodze i kwiczę. Tak subtelnie kwiczę rzecz jasna:) Świetny tandem tworzy pan Poniedzielskie z panem Andrusem:) Pozdrawiam serdecznie:)

Libreria pisze...

cieszę się Papryczko, że podobne gusta mamy:)