30 listopad 2008
...
Największy ból mogą nam zadać tylko osoby najbardziej kochane. Najgorszy, bo zaczajony, zaskakujący wróg to ten, który jest najbliżej ciebie.
Tyle na dzisiaj, nie mam siły trzymać książki w ręku o skupieniu już nie mówiąc...
17 listopad 2008
0_1_0 Piotr Łazarkiewicz

Na najnowszy film Piotra Łazarkiewicz 0_1_0 biegłam szczęśliwa, że mam bilety.
Nie czytałam wcześniej nic na temat nowego obrazu reżysera, żeby niepotrzebnie nie nastawiać się pozytywnie bądź negatywnie. Jednak, nie dało się nie słyszeć słów zachwytu.
Po seansie zastanawiałam się po co tak szybko biegłam, właściwie spokojnie mogłam zostać w domu i zrobić tysiąc ciekawszych rzeczy. Byłam jednak, widziałam i się nie zachwyciłam, czułam jedynie niedosyt i poczucie straconego czasu.
Siedem etiud przedstawiających młodych ludzi, którym przyglądamy się w momencie największej życiowej burzy, czy jak kto woli będących na życiowym zakręcie. Akcja obejmuje jeden dzień z ich życia. Poznajemy męża na wózku (Brzeziński) zazdrosnego o swoją żonę (Buczkowska), narkomana (Toczek), któremu siostra kupuje kolejne działki, bizneswoman (Popławska), która lubi ostry seks i zamawia sobie call-boya (Ligienza), młodą matkę (Seweryn), która dowiaduje się, że jej chłopak był kiedyś kobietą, młodego chłopaka (Mohr), który nie potrafi ułożyć sobie życia po tym jak zobaczył wypadek samochodowy i młodego adwokata (Maćkowiak), karierowicza, który ma permanentne kłopoty z rozchwianą emocjonalnie żoną, nie umiejącą poradzić sobie z sukcesem męża.
To młodzi ludzie o różnym wykształceniu, statusie społecznym, pochodzący z różnych środowisk. Czasem mijający się na ulicy.
Reżyser i Krzysztof Bizio scenarzysta próbują pokazać nam pokolenie trzydziestolatków i czyhające na nich niebezpieczeństwa współczesnego świata. Mamy więc raniących się bezustannie ludzi, ich kłótnie, burze, po których nastaje cisza i spokój niewiadomo na jak długo. Alienację, przybieranie form, próbę dostosowania się do narzuconych ról. Ich potyczkom i walce przygląda się tajemniczy nadmorski strażnik. Dopiero wtedy gdy go obserwujemy możemy odczuć samotność bohaterów, ich ból i smutek.
Temat z pewnością cenny, w końcu dotyczący pokolenia, którego jestem uczestnikiem, niestety Łazarkiewicz wykorzystał coś, czego w kinie nie zniosę – teatralność. Taka forma dla mnie w kinie jest niedopuszczalna. Gra aktorów zbyt ekspresyjna do tego stopnia, że gry Julii Kijowskiej nie mogłam znieść, i gdyby nie uratował tej sceny Rafał Maćkowiak wyszłabym z kina. Gdybym to samo zobaczyła w teatrze pewnie bym biła brawo, niestety w kinie coś takiego mnie mierzi i razi. Film duszny, pozostawiający z poczuciem niedosytu, wrażenia nijakości i wielkiego znaku zapytania.
Wychodzę z kina i złoszczę się, zaczynam gestykulować gdy dzielę się wrażeniami. Uspakajam nerwy. W końcu wyrzucam z siebie irytację, bo przecież zaliczam się do tego pokolenia a nie odnalazłam się w tym filmie. Wywołał we mnie więcej niechęci niż radości, przesadna teatralność zabiła ciekawy temat i w zasadzie nie trzeba było biec na film tylko spokojnie zostać w domu.
11 listopad 2008
o Senności inaczej
O Senności Wojciecha Kuczoka już pisałam. Książka w moim odczuciu doskonała, w dosadny sposób ukazująca to, co boli najbardziej, a stan w jakim tkwi człowiek, który zapomina jak żyć sprawia najwięcej bólu. Do tego wszystkiego sposób, w jaki została napisana, ta mozaika zdań, każde z nich rozkładałam na części i zazdrościłam, wierzcie mi, zazdrościłam zdolności i łatwości tworzenia ze słów prostych zdań tak skonstruowanych.
Wczoraj wieczorem miałam okazję zobaczyć również film Senność w reżyserii Magdaleny Piekorz.
Pomimo kilku różnic między książką a filmem, o czym zresztą mówił sam Wojciech Kuczok, uważam, że film jest równie dobry jak książka.
Oszczędzę streszczeń, bo to już było, podaruję też sobie recenzję, bo mam ochotę napisać o czymś zupełnie innym, może trochę pompatycznie, ale w tej chwili nie potrafię inaczej.
Życie to dość skomplikowana sprawa, przynajmniej w moim przekonaniu, zadaje tysiące pytań, na które nie znajduję odpowiedzi i jeśli udaje mi się na niektóre odpowiedź w końcu odnaleźć to z reguły przychodzi do mnie sama. Wierzę w to, że po niektóre książki sięgamy w odpowiednim czasie. Senność pojawiła się w moim życiu, żeby mi uświadomić, że pozwoliłam sobie na ułamek sekundy zamknąć oczy, nie zauważać, odwracać wzrok, odkładać na później. Pozwoliłam sobie na tę chwilę zapomnienia, która z czasem usypia. Dzisiaj śpię, jak mi dobrze w tym błogim śnie, jak wygodnie. Czasem coś uwiera, przypomina, że śnię właśnie, ale znoszę to dzielnie, przewracam się na drugi bok, układam głowę na wygodnej poduszce i znowu czuję się cudownie.
Stoję w sypialni i przyglądam się sobie jak śpię. Jak ja siebie wtedy nienawidzę, jak ja nienawidzę tej gęby na poduszce, podchodzę i szarpię sobą najmocniej jak potrafię, krzyczę, próbuje dobudzić i nic. Gęba tylko wykrzywia się w uśmiech, pewnie coś mi się śni.
Wiem, że tylko ja sama mogę się przebudzić, wstać, przetrzeć oczy, otworzyć szeroko okno, wciągnąć powietrze, przeczesać myśli i ….
sztafeta
1. o jakiej porze dnia czytasz najchętniej?
Najbardziej lubię poranki, gdy miasto śpi a ja już nie. Lubię popijając kawę czytać, zaczytywać się, wczytywać, z wrażenia zapominać się w lekturze. Lubię czytać wieczorami ale niestety ostatnio mało pamiętam z tego co przeczytałam, no cóż zmęczenie daje o sobie znać.
2. gdzie czytasz?
Mam takie szczęście, że mogę czytać w pracy i czytam w pracy. W głównej mierze na tym polega moja praca:)
Czytam na wakacjach, w domu, w parku, w łóżku, na kanapie, na krześle przy stole. Nie czytam w wannie – nie rozumiem, nie toleruje, nie praktykuje!
3. jeśli czytasz (na leżąco) w łóżku, to czytasz najchętniej na plecach czy na brzuchu?
Zawsze na siedząco z poduszką za plecami. Wygodnie i przyjemnie. Nie leżę, bo nie mogę patrzeć na tą okropną zmarszczkę na szyi, która prawdopodobnie od tego się bierze, więc żeby mniej zauważalną się stała siedzę.
4. jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?
Biografie, uwielbiam wynurzenia innych ludzi, ciekawych, pasjonujących. Ich wspomnienia.
Uwielbiam książki gdzie obok dobrej historii mam jeszcze masę informacji dotyczących innych krajów, kultur całych. Chłonę takie książki, i czytam z prędkością światła.
5. jaką książkę ostatnio kupiłaś?
Senność Wojciecha Kuczoka – za zdania w tej książce dałabym medal. Dla mnie bez zarzutu.
Nie mogłam się oprzeć i sprawiłam sobie prezent.
Sentymentalny portret Kapuścińskiego –każdy, kto mnie zna nie będzie pytał dlaczego ją kupiłam.
6. co czytałaś ostatnio?
Biały tygrys Aravind Adiga
Czas czerwonych gór Petra Hulova
Mam to szczęście, że ostatnio wpadają w moje ręce same rarytasy. To co czytam to jest coś co w literaturze lubię najbardziej.
7. co czytasz aktualnie?
W stronę Pysznej Zieliński
Nim nadejdzie lato Remarque
8. używasz zakładek czy zaginasz ośle rogi? jeśli używasz zakładek, to jakie one są?
Jeśli książka jest moja robię z nią co chcę. Zaginam rogi, podkreślam, coś zapisuję, do tego stopnia, że moje siostry kupiły mi mały notesik, żebym zapisywała w nim swoje myśli a oszczędziła książki :)
Ponieważ ostatnio mam możliwość czytania wszystkiego, na co mam ochotę, i dostęp do książek mam nieograniczony, a że książki nie są moje, owijam je, dbam o nie, nie niszczę.
Zakładkę mam jedną, kupiłam w Bukowinie tatrzańskiej i nie rozstaję się z nią:)
A zaznaczam strony najczęściej tym, co mam pod ręką a zawsze staram się mieć jakieś kartki.
9. co sądzisz o książkach do słuchania?
Wszystko dobre, jeśli ma się kontakt z dobrym słowem. Wolę muzykę w samochodzie.
Czasem, gdy jedziemy z K. słuchamy jak czytają w Trójce, ale generalnie uciekam wtedy myślami i nie mogę się skupić.
10. co sądzisz o e-bookach?
Nic nie sądzę, są mi obce i na razie niech tak zostanie….
