2009-06-11

Yellow bahama w prążki Ewa Nowak




Nastolatki marzą o wielu rzeczach, ich myśli wirują wokół tematów, o których ich rodzicom nawet się nie śni. Jednym z marzeń Hani, bohaterki książki Yellow Bahama w prążki Ewy Nowak było, by ktoś napisał o niej książkę. Postanawia, zatem napisać w tej sprawie do jednej z autorek. Z maili wysłanych przez Hanię nagle powstaje cała książka, od której nie mogłam się oderwać.
Hania wydawać by się mogło jest typową nastolatką z całym bagażem trosk i radości, jakie może mieć czternastoletnia dziewczyna, jednak w tym, co wydawać by się mogło typowe pojawia się nagle coś nietypowego. Jak na czternastoletnią dziewczynę Hania posiada ogromny dystans do siebie samej i poczucie humoru, którego mógłby jej pozazdrościć niejeden dorosły.
Śledzimy również losy rodziny Hani, jej taty ginekologa, mamy bibliotekarki, siostry Zośki, a także jej przyjaciół, Jacka i Huberta. Jest jeszcze jeden członek rodziny, choć dość nietypowy, bo to waran, jednak bardzo ważny dla całej gromady.
To, co do książki przykuwa i zachęca do kolejnych, to poczucie humoru, które wyłania się niemal w każdym zdaniu. Trudno nie wybuchać śmiechem czytając o marzeniach nastolatków.

Ewa Nowak jest z zawodu pedagogiem- terapeutą, z pasji – autorką książek dla dzieci i młodzieży. Jestem już po lekturze Wszystko tylko nie mięta, kolejnej książki Ewy Nowak i muszę powiedzieć, że z chęcią sięgnę po następne części by dowiedzieć się więcej o losach rodziny Gwidoszów.

wydawnictwo santorski

2009-06-02

Jak trwoga, to do bloga. Magda Umer, Andrzej Poniedzielski



Coś, co od dłuższego czasu pojawiało się na świecie internetowym, czas było zapisać w formie dostępnej dla szerszego grona, bo, że w internet nie bawi się całe polskie społeczeństwo, to wiem od dawna i że się nie zabawi to też już wiem, a przekonuje się o tym dość często choćby rozmawiając z niejedną moją znajomą, która miast przed komputerem siedzieć wybiera zdecydowanie bardziej ruchliwy tryb życia.

Magda Umer i Andrzej Poniedzielski prowadzą bloga już od dawna. Piszą do siebie, nie tylko dla siebie, zgłębiając samych siebie, o życiu swoim i nie zawsze swoim, o tym, co ich zachwyca, co zadziwia, porusza, rozbawia. Kawałki swoich dni potrafią przelać na ekran z rozmachem słownym. Wydawnictwo Trio postanowiło te ich rozmów niekończące się chwile spisać na papier, by ci niedostępni internetowo, też mięli okazję stać się świadkami ich dysput, rozważań, wymiany zdań.

Dla mnie to jest majstersztyk słowa. Zabawa językiem, stylem, konwencją. Z humorem, z polotem, świeżością jakąś pierwszą. Tekst Zrozumieć kosę Andrzeja Poniedzielskiego na stronie 113 czytałam niezliczoną ilość razy, przechodząc z zachwytu w zazdrość, z zazdrości w uwagę, by znów w pochwałach się zatopić. Na stałe do swojego słownika wprowadzam środki „musowego” przekazu oraz „zanika rozmowy estetyka”.

Polecam książkę każdemu, kto ma ochotę ze słowem się zabawić, zobaczyć na co można sobie ze słów ilością pozwolić.
Chylę ukłony…