2009-05-24

Montedidio Erri De Luca









W Montedidio (Góra Pana) biednej dzielnicy Neapolu, trzynastoletni chłopiec spisuje na rolce papieru wydarzenia swojego życia. Opisuje jak każdego dnia wyrusza do pracy, w której pod okiem mistrza Errica uczy się heblować drewno. Zaprzyjaźnia się z garbatym szewcem Rafaniello, który marzy by wrócić w swoje rodzinne strony do Jerozolimy i któremu wyrastają z garbu skrzydła. Opisuje jak spotyka się ze swoją koleżanką Marią i jak doświadcza pierwszych uniesień i fali gorąca przebywając w jej towarzystwie. Skrępowany i zawstydzony powoli uczy się miłości. Obserwuje jak z dnia na dzień gaśnie jego ojciec, który nie może pogodzić się z chorobą swojej żony. Przelewa na papier historię swoich rodziców i ich miłości większej i silniejszej niż wojna, bo nawet ta, nie mogła ich rozdzielić. By zapomnieć o troskach i odetchnąć od rozpędzonej maszyny życia, ucieka na wzgórze by ćwiczyć swoje mięśnie wyrzucając „na niby” bumerang, który otrzymał od ojca.
To leniwe życie, dzień za dniem, gdzie słońce wschodzi i zachodzi codziennie tak samo, zostało opisane przez bohatera tak, że codzienność urosła do rozmiarów niewyobrażalnych. Codzienność jest tu kwintesencją, wydarzeniem zasługującym na niejedną chwilę uwagi. To co ważne odbywa się właśnie wtedy, nie ma niczego pomiędzy wszystko jest codziennością.

To magiczna książka, która pozwala na ułamek sekundy przenieść się w świat włoskich portów, smaku oliwek, włoskiego gwaru na targach, podnieść głowę by zobaczyć sznury wiszącej bielizny, powiewające na wietrze jak flagi. Te wszystkie odgłosy są tak intensywnie opisane, że niemal odczuwalne. Przy użyciu prostych, codziennych wyrażeń, krótkich zdań, narrator oddał klimat tego niezwykłego miejsca, jakim musi być Montedidio.
W całym natłoku zdań zbędnych, które docierają do nas, wręcz zalewają nas z każdej strony, otwierasz książkę Erri de Luca i nie znajdziesz ani jednego zbędnego słowa. Jakby czyścił każde zdanie i pozbawiał je sentymentalnych zwrotów. Kolejny dowód na to, że to, co jest najważniejsze wyraża się prostym językiem, a to, co najważniejsze dzieje się każdego dnia i każda historia jest warta spisania.

Dla mnie to pozycja szczególna i wcale nie dlatego, że włoska, choć i to ma dla mnie duże znaczenie. Miałam okazję ponownie znaleźć się tam, gdzie lubię być, gdzie zbieram energię i z każdym oddechem czuję jak ona rozchodzi się po całym ciele. Książki Erri de Luca widziałam w Rzymie i wiem, że kolejną przeczytam już w oryginale, no i wiem gdzie zaplanuję kolejną wizytę w Italii.

DOSKONAłA

4 komentarze:

Chihiro pisze...

Zauwazylam ksiazki tego pisarza na targach lit. wloskiej w Paryzu i zapisalam sobie jego nazwisko, by kiedys siegnac po dziela tego pana. Ciesze sie, ze natrafilam u Ciebie na recenzje "Montedidio", na pewno kiedys siegne po te opowiesc.

Libreria pisze...

cieszę się i mam nadzieję, że Ci się spodoba:)

Anonimowy pisze...

Witam,

miło przeczytać kolejną ciepłą recenzję książki De Luki.
Pozdrawiam
Marcin Wyrembelski

Isabel pisze...

miło przeczytać komentarz od tłumacza tej rewelacyjnej książki:)
pozdrawiam