2014-12-20

Samotność Portugalczyka, Iza Klementowska

Podróżnik zawsze tylko prześlizgnie się po ciele obcego miejsca, rzadko kiedy trafi na nerw, który poprowadzi go głębiej. Pozostaje przyglądanie się



"Samotność Portugalczyka" Izy Klementowskiej to obowiązkowa lektura przed wyjazdem do Portugalii na dłużej niż tydzień. Moje podróże po tym kraju, które trwają zaledwie chwile, bo nigdy nie trwały dłużej niż tydzień, pozostawiają mnie w stanie zadziwienia i tej ciekawości, która zawsze po powrocie do Polski skłania mnie do poszukiwania kolejnych portugalskich miejsc i kolejnych do tego kraju podróży. Tym razem po powrocie z Porto lektura książki Klementowskiej ponownie skłoniła mnie do poszukiwań. Być może uda się trafić na ten "nerw", który nie będzie tylko przyglądaniem się, a być może nie, i pozostanę w permanentnym stanie zadziwienia, i dobrze.
W moim przekonaniu to książka dobra i odnoszę wrażenie, że zapełniła puste miejsce na portugalskiej półce z książkami.



Porto


A na koniec Pessoa:

"Odosobnienie skroiło mnie na swój obraz i podobieństwo. Obecność drugiej osoby - jednej, jakiejkolwiek osoby -  hamuje automatycznie tok mojego myślenia i podczas gdy dla normalnego człowieka kontakt z kimś innym jest bodźcem do ekspresji i wypowiedzi, dla mnie ten kontakt jest antybodźcen, jeśli to złożone słowo na rację bytu w języku".

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Czy to zdjęcie Porto jest twojego autorstwa? Piękne.
Podpisuję się pod ostatnim cytatem.
tereska

PrzyAromacieKawy pisze...

Ty nie masz już pustych miejsc w swojej biblioteczce:) Portugalia jakoś mnie sama w sobie nie pociąga, ale podróże bardzo. Może w przyszłym roku będę więcej działać a mniej marzyć i tak jak ty urządzać sobie wycieczki kilkudniowe do najpiękniejszych zakątków świata? Zaczyna się okres postanowień noworocznych więc wpisuję na listę!

Libreria pisze...

Jestem dowodem na to, że to da się zrobić. Analizowałam ostatnio 2014 rok, i Neapol, Porto, kilka razy Tatry, bo tam zawsze muszę być. 2015 też od tego zacznę. Moim zdaniem nie podróżujesz, nie żyjesz. Tego się trzymam od kilku lat. Dasz radę, to sama przyjemność.

dragonfly pisze...

Zakochałam się w Portugalii kilka lat temu. Szkoda, ze nie było wtedy tej książki. Do nadrobienia.
A podróżować także kocham.

Libreria pisze...

Wszystko jest do zrobienia czy nadrobienia, ale bardziej zrobienia:-)powodzenia
Teresko, wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa, widzę to pstrykam:-)