2010-02-07

To oślepiające, nieobecne światło Tahar Ben Jelloun




Nieudany zamach stanu na króla Hassana II w 1971 rok w Maroku. Młodzi kadeci nie mający pojęcia w czym uczestniczą, zostają przewiezieni do więzienia Tazmamart. Z baraku B, w którym przebywał Salim narrator powieści To oślepiające, nieobecne światło po 18 latach na wolność wychodzą tylko cztery osoby. Na czworakach bo nie są w stanie wyprostować swoich poskręcanych ciał.

Poczuj zapach porannej kawy, tostów, słodycz cieplej pościeli i włosów ubierającej się kobiety, okrzyki dzieci bawiących się na podwórku. Balet wróbli na przejrzystym niebie, późne popołudnie. Rzeczy najprostsze, drobiazgi, chwile, których się nie dostrzega, nie zwraca na nie uwagi. A teraz wyobraź sobie, że zamiast tego masz celę z zimnego kamienia, której wysokość nie pozwala wyprostować ci pleców, skorpiony i karaluchy, które włażą na twoje ciało, ból kręgosłupa, wypadające zęby, jedzenie, które nie przypomina jedzenia, powolne umieranie.

Tahar Ben Jelloun na podstawie relacji jednego z ocalonych pisze powieść, która staje się szczegółowym zapisem walki człowieka z własnym ciałem, słabością, ograniczeniami, bólem.
To nie jest w moim przekonaniu książka mająca na celu wywołać grymas na twarzy, choć tak właśnie się dzieje podczas lektury, uważam jednak, że zapis tych męczarni ma inny cel. Ukazanie wielkości Człowieka. Walkę, która pozwala przetrwać. To dramatyczny opis stanu, w jakim tkwili więźniowie. Ich permanentne próby uspakajania i opróżniania umysłu z przeszłości, akceptowanie utraty wszystkiego, wspomnień, nadziei, stawianie absolutnego oporu, zamykania wszystkich drzwi, zahartowania, zapomnienia. Wszystko, co mięli to modlitwa, bezustanna modlitwa, recytowanie Koranu, liczenie godzin, minut i sekund z niesamowitą dokładnością.

Ta niełatwa lektura to jedna z najlepszych książek ocalających człowieczeństwo, nadająca Człowiekowi siłę i wiarę, że oto staje ponad bólem, cierpieniem i jest w stanie przetrwać.

3 komentarze:

Anhelli pisze...

Kolejna bardzo ciekawa pozycja, którą polecasz. Już gdzieś o niej czytałam, ale dopiero teraz - na całe szczęście - tkwię w stanie ducha, który pozwoli mi przeczytać i docenić taką literaturę.
Trudne tematy są tym, co Anhelli lubi najbardziej ;]

pozdrawiam serdecznie :)

Anhelli pisze...

I znowu Ja... pardon za nagabywanie.
Chciałam jedynie poinformować o zaszczytnej nominacji, szczegóły w mojej najnowszej notce, mam nadzieję że zajrzysz.

pozdrawiam bardzo serdecznie :)

Izabela pisze...

pisałam już dzisiaj raz, ale mam jakieś kłopoty z blogspot.