2008-10-18

Biegnij Ann Patchett


Zawsze zastanawiałam się do czego człowiek jest zdolny, jak daleko potrafi przekroczyć swoje granice w imię miłości. Ile jest w stanie poświęcić by uchronić swoją rodzinę, jak musi boleć strata w słusznej sprawie.

Do postawienia sobie ponownie takich pytań zmusiła mnie lektura książki Biegnij Ann Patchett. Każda kolejna przeczytana strona zmuszała mnie do refleksji nad sensem postępowania człowieka w sytuacji zdawałoby się bez wyjścia. I po raz kolejny doświadczałam zaiste przepięknego uczucia, że każdy nasz krok, jest sensowny i prowadzi do zrozumiałego finału.

Historia Doyla byłego burmistrza Bostonu, jego starszego syna Sullivana, i jego dwóch czarnoskórych adoptowanych synów rozgrywa się w przeciągu jednego weekendu. Tip jeden z synów Doyla nie zauważa w zaspie śnieżnej jadącego samochodu, wchodzi na ulicę i nagle czuje przeszywający ból. W ostatniej chwili odpycha go kobieta, która sama zostaje potrącona przez samochód. Młody Tip ma tylko złamaną nogę. Kim jest kobieta, która znalazła się nagle obok Tipa, kim jest jej córeczka Kenia, która, nic nie rozumie oprócz tego, że jej mama bardzo chciała być blisko Tipa. Odkąd pamięta zawsze chciała być blisko Tipa i jego brata.

Jakie szczelnie zamknięte drzwi otwiera nagłe pojawienie się tych dwóch kobiet w ich niekiedy nudnawym życiu? Czy obecność kobiet zbliży pierworodnego syna Sullivana do reszty rodziny?

Ta książka to stos pytań o to czy i my bylibyśmy zdolni do poświęceń. Czy w imię miłości podjęlibyśmy pewne decyzje, czy oddalibyśmy własne dziecko tylko dlatego by miało w życiu lepiej, by żyło mu się godniej, bo sami nie mamy szans by wykształcić, wychować, dać nadzieję na lepsze jutro.

Stos pytań, na które sami musimy sobie odpowiedzieć nie zapominając, że życie czasem brutalnie weryfikuje nasze do niego podejście.

2 komentarze:

2lewastrona pisze...

Chyba warto sięgnąć po tą książkę.. Pozdrawiam

Libreria pisze...

Warto ją przeczytać, porusza i daje do myślenia...pozdrawiam