Zdjęcia z nimi pozostawiam dla siebie, dzielę się natomiast Warszawą rozmoczoną, zroszoną i szarą.
















Była sobie Malutka Czarownica, która miała tylko 127 lat, a to, jak na czarownicę, jest naprawdę bardzo mało.
Była młodziutką obiecującą czarownicą, ciągle czytającą swoją Księgę Czarów.
Malutka Czarownica miała swojego ukochanego przyjaciela czarnego kruka Abraksasa, który potrafił mówić i najbardziej lubił gdy Malutka Czarownica czarowała. Nasza mała bohaterka za wszelką cenę chciała zostać zaproszona na tańce dorosłych czarownic. Nie spodobało się to jednak złym czarownicom, dlatego postanowiły ją ukarać. Kazały także przygotować się do ważnego egzaminu na prawdziwą czarownicę. Od tej pory życie Malutkiej Czarownicy to pasmo małych sukcesów w byciu dobrą czarownicą. Nie nauczyłaby się jednak być dobrą, gdyby nie dobre rady Abraksasa. Jeśli chcecie wiedzieć jak zakończyła się historia Malutkiej Czarownicy i czy udowodniła złym ciotkom, że warto postępować dobrze, musicie sięgnąć po książkę Malutka Czarownica Otfrieda Preusslera.
Otfried Preussler (ur. 1923) - niemiecki pisarz zaliczany do najwybitniejszych i najpopularniejszych autorów literatury dziecięcej niemieckiego obszaru językowego. Napisał 32 książki, które przetłumaczono na 55 języków i uhonorowano licznymi prestiżowymi nagrodami.
Danuta Konwicka (1930 -1999) - graficzka i ilustratorka. Absolwentka Wydziału Grafiki warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Współpracowała z czasopismami dla dzieci i młodzieży ('Świerszczyk', 'Miś'), tygodnikami literackimi i magazynami satyrycznymi ('Szpilki'). Zilustrowała ponad dwadzieścia książek dla dzieci.
Wydawnictwo Dwie Siostry

To jeden z najdziwniejszych filmów, jakie widziałam w życiu…
Myślę, że to jest film niespodziewany. Nikt się nie spodziewa, że zobaczy coś takiego. To jest film zdumiewający…
Krystyna Janda
Film rozpoczyna się sceną, gdy Krystyna Janda czyta Andrzejowi Wajdzie fragment opowiadania Iwaszkiewicza Tatarak. Dotyka roślinę, wącha ją, łamie, oboje są skupieni na tekście. Za chwilę stajemy się świadkami historii Pani Marty (Krystyna Janda) – doktorowej z opowiadania Iwaszkiewicza. Śledzimy jej losy, podglądamy jej życie, jej ból i cierpienie po stracie swoich synów, oddalenie od męża (Jan Englert), fascynację młodym chłopakiem Bogusiem (Szajda). Co jakiś czas historię przerywają sceny z zupełnie innego świata, świata rzeczywistego, w którym Krystyna Janda jest sobą i w ciemnym pokoju wygłasza monolog o chorobie i śmierci swojego męża Edwarda Kłosińskiego.
Na potrzeby filmu, w wyniku długotrwałych rozmów z reżyserem i operatorem Pawłem Edelmanem, aktorka zdecydowała się oddać temu filmowi własną historię. Jej monolog jest przeszywający, bolesny i szczery. Tekst jest jak najbardziej osobisty, ale jest ciągle tekstem napisanym przez artystkę, ubranym w odpowiednią formę.
Marta Iwaszkiewicza, zachowuje się tak, jakby jej życie nie miało już sensu. Śmiertelnie chora, smutna, ciągle zamyślona, oddalona od rzeczywistości. Przypadkiem spotka młodego chłopaka Bogusia, którego obecność zaczyna przywracać jej trochę życia. Widzimy jak się uśmiecha, jak w jego towarzystwie promienieje, pozwala sobie nawet na odrobinę szaleństwa i umawia się z chłopakiem nad rzeką by razem popływać.
Krystyna Janda i jej monolog, intymna spowiedź, z której dowiadujemy się jak umierał jej mąż Edward Kłosiński. Jej szczere słowa opisujące dokładnie, krok po kroku walkę ze śmiercią, wsparcie, brak zgody na wyrok.
I znowu Marta, Boguś, ich pocałunek, rzeka i ponownie śmierć. Towarzyszymy Marcie w walce ze śmiercią by za chwilę podążyć za nią ze świata fikcji Iwaszkiewicza do realnego świata, w którym staję się artystką, ucieka z planu, wsiada do samochodu i odjeżdża.
Ciemny pokój, gdzie Krystyna Janda opowiada między innymi o tym, jak w dniu śmierci swojego męża pojechała do teatru i wyszła na scenę by zagrać. Pyta samą siebie jak mogłam wtedy grać?
Mamy tu mozaikę, fikcyjnej opowieści, prawdziwego życia i próbę zlepienia wszystkiego w całość. Czym jest sztuka, literatura, kino? Wdzieramy się na plan filmu by zaraz stać się świadkami historii Marty i jednocześnie przeżywać dramat wygłoszony przez Krystynę Jandę – kobietę, człowieka, artystkę.
Film jest eksperymentem, za który dałabym najwyższe nagrody. Jest doskonały w odbiorze, zmuszający do zastanowienia, refleksji. Cieszę się, że takie filmy powstają, że raz na jakiś czas pojawia się na ekranach film, by przypomnieć, że obok fikcji, sztuki dzieje się jeszcze coś bardzo ważnego – nasze życie, które zawsze będzie od sztuki cenniejsze.

Pojawiła się również książka, która jest swego rodzaju zbiorem doświadczeń artystów podczas pracy nad filmem. Książka zawiera opowiadanie Iwaszkiewicza, wywiad z Andrzejem Wajdą, Krystyną Jandą i Marią Iwaszkiewicz - córką Jarosława Iwaszkiewicza. Dodatkowo przepiękne ilustracje autorstwa Piotra Bujnowicza. Nie sposób nie sięgnąć po książkę zaraz po wyjściu z kina.